Jak zrozumieć kobietę? – rozdział I – Kobieta martwa mówi zdecydowanie mniej niż kobieta żywa
Kiedy jedna z moich znajomych dowiedziała się, że mam zamiar napisać tę książkę, zaproponowała żartobliwie, iż może być żywym przykładem. To podsunęło mi myśl, że analizując naturę kobiet należy je jakoś sklasyfikować tudzież podzielić i tym samym już na samym wstępie ułatwić sobie bieg z motyką na słońce. Tak więc postanowiłem zuchwale dokonać pierwszego podziału kobiet: na żywe i martwe. Idąc tym tropem ustaliłem coś bardzo istotnego, a mianowicie: kobieta martwa jest mniej agresywna od kobiety żywej. Dowodzą tego między innymi popularne wśród fanów okultyzmu seanse spirytystyczne. Co więcej, wielu mężczyzn zdecydowanie woli seanse spirytystyczne od rozmów z żyjącymi partnerkami. Wywołane duchy zmarłych żon, kochanek, krewnych itd. nie są bowiem za bardzo wygadane, co znacznie ułatwia mężczyznom konwersację (w przeciwieństwie do świata żywych, w którym wszelkie próby porozumienia się najczęściej kończą się fiaskiem).
Zastanawiające jest również to, że większość kobiet staje się z wiekiem coraz bardziej religijna. Przedśmiertna zwiększona aktywność w sferze modlitw sugeruje, iż kobiety pragną wygadać się jeszcze za życia, podświadomie zdają sobie sprawę, że kiedy „zejdą”, nie będą już tak gadatliwe, a tym samym runie znaczna część fundamentu ich kobiecej egzystencji.
Ta nieagresja wynika poniekąd z cechy charakteryzującej większość kobiet, które pożegnały się już z ziemskim padołem. Biała Dama i inne duchy zmarłych niewiast straszą po nocach (niektóre nawet za dnia), ale tylko straszą, jakby chciały ale nie mogły. Podobnie jest też z wieloma żyjącymi kobietami. Stereotyp upiornej teściowej nie wziął się przecież z niczego (i czy w ogóle jest stereotypem?). Jak więc nazwać teściową? I Jak zdefiniować jej rolę w społeczeństwie, względnie – w rodzinie – najstarszej i najważniejszej cegiełce tworzącej strukturę społeczną? Czy jest to niedoszły upiór, swoisty zwiastun Apokalipsy, znak dla żyjących, że kara za grzechy nie ominie każdego?
I na koniec trafna uwaga, którą przytoczył Gustaw – mój kolega z pracy, kiedy przy porannej herbatce wspomniałem, że porównuję kobietę martwą i żywą. Otóż Gustaw jako, że posiada umysł ścisły, podszedł do tematu z naukowego punktu widzenia i stwierdził, iż „kobieta martwa jest zimniejsza od żywej”. Na pierwszy rzut oka takie postawienie sprawy jest jasne i zwięzłe. Jednak już na rzut drugi widać co najmniej dwuznaczność gustawowych słów. Studiowałem na wydziale fizyki, jednak dusza moja i temperament posiadają zapędy humanistyczne, dlatego nie ukrywam, iż interpretacja jego stwierdzenia stanowi dla mnie nie lada kłopot. Rozważmy więc sprawę z punktu widzenia naukowego i moralno-społecznego.
Pierwsze rozwiązanie wydaje się zdecydowanie prostsze: gdyby zmierzyć termometrem temperaturę ciała kobiety martwej i żywej, to wyniki nie powinny nas zaskoczyć i teoria Gustawa miałaby stuprocentowe uzasadnienie. Ale jeśli wyjdziemy poza ścisłe i sztywne ramy nauki, stwierdzimy, że kobieta żywa także może być zimna. Naturalnie mam tu na myśli brak ochoty na kontakty seksualne, więc „oziębła” będzie chyba słowem bardziej adekwatnym. Sam osobiście spotkałem na swojej krótkiej, aczkolwiek mocno zakręconej drodze kilka kobiet tak oziębłych, że dziwię się, iż nie zdecydowały się do tej pory na operacyjne usunięcie narządów rodnych, a całego swojego wolnego czasu nie poświęciły na aktywne działania na rzecz Samoobrony. Są mężczyźni, którzy twierdzą, iż każdą oziębłą kobietę można „rozgrzać”, wystarczy, że zajmie się tym odpowiedni facet. Otóż ja obalam ten mit argumentując, że gdyby tak było, to prawdziwa byłaby również teza mówiąca o tym, że każdego geja można „nakręcić” na kobiety. Wydaje mi się, że wyjaśnianie analogii pomiędzy tymi dwoma przykładami jest zupełnie zbędne.
I myślę, że na tym należało by zakończyć rozważania na temat martwych kobiet i skupić się na tym co bardziej „namacalne” – w przenośni i dosłownie.
Filed under: Jak zrozumieć kobietę?

Tak, uważam , iż można gustawowy casus rozwiązać dokonując, podobie jak Kant, przewrotu kopernikanskiego w rozważaniach nad temperaturą martwej kobiety. Zatem nie nalezy pojmować przedmiotów samych w sobie, dążyc do uchwycenia noumenów. Kobieta jako przedmiot naszego intelektu jawi się tylko jako efekt doswiadczenia zmysłowego, dlatego o martwej kobiecie nie możemy powiedzieć nic innego, ze nie jest “gorąca” (z angielskiego: “hot”).
Mówiąc o martwej kobiecie można też użyć sformułowania, że “nie jest (na ciebie) napalona”. Proszę jednak zwrócić uwagę, że kobiety żywe też nie są na każdego napalone, czy to znaczy, że otaczają mnie same zombie?
Uświadomiłem sobie właśnie, kobiecie zawsze potrzebny jest mężczyzna, ponieważ jest ona definiowalna właśnie przez niego. I tak w mojej pierwszej, tutaj powyżej przedstawionej intuicji, kobieta żywa jest kobietą, ok której mężczyzna mówi “hot”. W Twojej żywej i bardzo trafnej reakcji to mężczyzna tylko może stwierdzić czy kobieta żywa może być na niego napalona (oczywiście jak zawsze może sie on mylić i dostać liścia próbując zaprzyjaźnić się z jej biustem).
Bez mężczyzn kobiety są martwe.